blog6

Pamiętnik z Frontu 1

Kochany pamiętniczku – wspomnienia z frontu… backendowego ofc 😉
9:30 — kolejna awaria.
10:00 — już działało.
PHP może się na mnie obrażać.
Serwer może urządzać dramaty.
Dostawca może robić wszystko, żebym dostał raka mózgu.
Ale Ninją się jest a nie bywa!
Nie na mojej, kurwa, zmianie.
Nie mogłem się dogadać z serwerem, więc ominąłem kutasiarza bokiem i puściłem wszystko przez zewnętrzny Resend (chyba Sender… a jebać nazwy). Pół godziny. Koniec problemu.
Bo marka osobista marką osobistą, filozofia filozofią, ale czasami trzeba po prostu zakasać rękawy i naprawić to, co się wyjebało.
Ja tu jestem, kurwa, Ninja.
I nadal jestem panem tego domu.
PS Billboardy przeprosinowe dla PHP już się drukują. Wytrzymaj, kochanie.
In PHP we trust. Mimo wszystko.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *