prometeusz równouprawniena

Kolejny kołcz – farmazoniarz

🟡 Kolejny kołcz, który przez lata mówił kobietom dokładnie to, co chciały usłyszeć, właśnie zderza swój wizerunek z rzeczywistością.

A jako samiec alfa i beta jednocześnie czuję się wywołany do tablicy XD

A był taki piękny dzień.

Pierwszy raz od kilku lat zrobiłem zakupy w Biedrze i przy okazji potwierdziłem Prawo Manekina.

Odkryłem je, pijąc i jedząc w Manekinie: jeżeli w czasie, kiedy wydajesz pieniądze, zarabiasz więcej, niż właśnie wydajesz — technicznie rzecz biorąc nadal jesteś do przodu.

Okazuje się, że działa również w Biedronce.

Ale o tym innym razem 😀

Feminista.
Bohater mediów.
Prometeusz równouprawnienia.

Kuba Łaszkiewicz.

Kojarzę z mordy. Nie oglądam. Mam ograniczoną liczbę godzin życia.

Ale schemat znam.

„Szanuję kobiety”.

„Nie uprzedmiotawiam”.

„Faceci są toksyczni”.

„Ja jestem inny”.

„Ja chcę dla was dobrze”.

 

I właśnie ludzi, którzy najgłośniej opowiadają mi, jacy są dobrzy, boję się najbardziej.

 

Widzieliśmy to już wszędzie.

 

Organizacja od tradycyjnej rodziny i ochrony życia? Po chwili okazuje się, że burdel na kółkach XD

 

Politycy od redystrybucji bogactwa? Oczywiście podzielą wasze pieniądze. Tylko najpierw zatrzymają odpowiednią część na obsługę procesu dzielenia.

 

Internetowi moraliści od kobiet? Czasem wystarczy, że dostaną trochę statusu, pieniędzy i powodzenia, żeby nagle się okazało, jak bardzo deklaracje rozjeżdżają się z rzeczywistością.

 

Bo deklaracje nic nie kosztują.

 

Ja mam łatwiej.

 

Lubię się najebać z chłopakami.

Lubię piwo.

Lubię czasem zrobić dym po pijaku na mieście.

Lubię młode, pełnoletnie kobiety.

Lubię pieniądze, zarabiać i wydawać.

Mam ego.

Jestem zajebisty.

 

No kurwa.

 

Po to się 25 lat uczyłem, rozwijałem i pracowałem, żeby żreć życie pełnymi chochlami 😛

 

Lubię też tradycyjny podział obowiązków, jeżeli jest logiczny.

 

Jeżeli ja w godzinę zarobię więcej, niż zaoszczędzimy na tym, że będę przez godzinę sprzątał, a druga osoba robi to lepiej ode mnie — to ja zarabiam, ona sprząta, gotuje i robi inne kobiece hobby i każdy jest szczęśliwy i najedzony XD

 

To nie jest patriarchat. To nie jest szowinizm.

 

To jest rozsądek i optymalizacja zasobów.

 

Każdy czegoś chce.

 

Ja przynajmniej mówię, czego chcę.

 

I żeby było jasne: naprawdę stosuję tę zasadę również wtedy, kiedy jest dla mnie kurewsko niewygodna.

 

W marcu tego roku powiedziałem pewnej kobiecie mniej więcej:

 

„Mam jeszcze do uporządkowania trochę syfu, którego narobiłem wcześniej. Wiesz, jakiego. Daj mi chwilę. Ostatnia prosta. Chcę być z tobą, ale najpierw muszę posprzątać”.

 

Nie sprzedawałem jej opowieści o przeznaczeniu, bratnich duszach i tym, że jestem już idealnie gotowym człowiekiem.

 

Nie byłem.

 

Miałem rzeczy do posprzątania i powiedziałem to wprost.

 

Byłem nawet gotów podpisać coś w rodzaju umowy związkowej i położyć kilkadziesiąt tysięcy złotych wadium w gotówce na wypadek, gdybym nie wywiązał się z tego, co deklaruję.

 

Tak.

 

Ja nawet uczucia potrafię zamienić w kontrakt z zabezpieczeniem wykonania.

 

SLA człowieka nie opuszcza.

 

Po miesiącu rzeczy, o których mówiłem, rzeczywiście były już uporządkowane.

 

Ona oczywiście nie miała żadnego obowiązku na mnie czekać.

 

Powiedziała:

 

„Kuba, ja nie żyję na pustyni. Może kogoś poznam”.

 

Poznała.

 

A dwa miesiące później usłyszałem mniej więcej:

 

„No… jednak nie był taki, jak myślałam”.

 

No kurwa, naprawdę?

 

I wiecie co?

 

Pomyślałem wtedy:

 

„I na chuj mi to piszesz? Pingujesz serwer? Po co?

 

Przecież każdy wartościowy człowiek musiałby ten port zamknąć.

 

A gdyby zostawił go otwartego, to ty sama nie chciałabyś takiego faceta”.

 

I poczułem się kurewsko nieszanowany.

 

Bo bardzo dużo mówimy dzisiaj o szacunku do kobiet.

 

Może czasami warto też szanować mężczyznę, który nie sprzedaje ci bajki.

 

Który mówi:

 

„mam problem”,

„muszę go rozwiązać”,

„chcę ciebie”,

„potrzebuję kilku tygodni”,

„i jestem gotów postawić własne pieniądze na to, że zrobię dokładnie to, co powiedziałem”.

 

Nie trzeba go wybrać.

 

Nie trzeba na niego czekać.

 

Ale może warto przynajmniej zauważyć różnicę między człowiekiem, który mówi ci prawdę, choć wygląda w niej chujowo, a człowiekiem, który wygląda przepięknie, bo mówi dokładnie to, co chciałaś usłyszeć.

 

Bo ten pierwszy może ci się nie spodobać.

 

Ten drugi może ci się spodobać bardzo.

 

Ja przynajmniej nie muszę się bać zderzenia swojego wizerunku z rzeczywistością XDDD

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *