jakub kodymowski głess

Złoty Guesiarz, tempo maratońskie i kryzys wieku średniego

🟣 ZŁOTY GUESIARZ, TEMPO MARATOŃSKIE 4:21 I DLACZEGO GUESS TO NAJLEPSZA MARKA NA ŚWIECIE

Dzisiaj postanowiłem w końcu wyjaśnić, o co chodzi z GUESS-em.

Ludzie, którzy znają mnie na co dzień, wiedzą już, że złoty dres, bieganie w monogramach i cały „Złoty Guesiarz” to trochę mój prywatny żart.

Ale ostatnio przyszło tu sporo nowych osób, więc widzę, że część patrzy i chyba naprawdę myśli:

„Ten chłop po prostu tak się ubiera.”

No więc…
niestety już trochę tak. XD

Zdjęcie poglądowe.

Czapka Diesel. Dres GUESS. Plecak i buty Polo.

Modowa bajaderka. XD

I właśnie tutaj pięknie widać problem:

ta czapka ni chuja tu nie siedzi. XD

Diesel mówi:
„niegrzeczny chłopiec idzie na fajka (gdy żona nie patrzy)”.

GUESS mówi:
„regionalny diler jedzie do kasyna”.

I właśnie dlatego zacząłem budować ten cały pojebany ekosystem.

Zaczęło się niewinnie.

Kupiłem jeden dres do biegania, żeby trollować sezonowych biegaczy. O tym za chwilę.

Potem okazało się, że jest zajebiście wygodny.

Potem drugi.

Trzeci.

I poszło. XD

Wczoraj przyszedł kolejny „drop”, bo najwyraźniej „paczka z ubraniami” brzmi już dla mnie zbyt biednie.

Założyłem nowy-stary dres w monogramy, spojrzałem w lustro:

Sebix wracający ze szparagów. XD

I właśnie wtedy zrozumiałem, że najwyższy czas wyjaśnić, skąd się ten cały żart wziął.

Kiedyś kupiłem nowy outfit do biegania.

Poprzedni EA7 nie pasował kolorystycznie do nowych butów, ale zauważyłem przy okazji coś znacznie ciekawszego:

biegając w EA7, wyglądałem dla innych jak Janusz z kryzysem wieku średniego, który właśnie zabrał się za jogging.

I ludzie próbowali za mną nadążyć. 🙂

Szybko podłapałem klimat. XD

Nowy outfit musiał być jeszcze bardziej pojebany.

Buty: pomarańczowo-limonkowe karbonki Nike, widoczne z orbity.

Bo najwyraźniej producenci butów biegowych wspólnie ustalili, że jeśli człowiek kupuje flagowy model, to każdy w promieniu kilometra powinien o tym wiedzieć.

Nie wiem nawet dokładnie jaki model, bo szczerze mi to wisi – przypominam, jestem hetero. XD

financial_status: visible
mental_status: questionable

Rozważałem różne opcje.

Balenciagę — wygląd na bezdomnego ale drogo, a jakość do biegania za słaba.

Dziadkokratę Burberry — drogo, kurwa.

Diesla — mam, kocham <3 – ale nuuuudy.

Lacoste — na szczęście tylko rozważałem.

I w końcu…

monogram GUESS-a.

Guess siadł najlepiej.

Przy okazji odkryłem trzy rzeczy.

JAKOŚĆ

Materiał jest gruby, wygodny i trwały.

Po kilkunastu kilometrach w deszczu nadal wygląda jak ubranie, a nie szmata wyciągnięta z kontenera PCK.

Zawsze uważałem, że GUESS ma raczej średnią jakość, więc tutaj nastąpiło:

Whaaaaat?

Bo dreso-monogramy jakościowo naprawdę nie odstają od Diesla ani nawet… Burberry.

KOMFORT

To jest ten rodzaj ubrania, po którego założeniu nie chcesz już nosić niczego innego. Oraz kieszenioza XD

DESIGN

Niby przaśny.

Ale jak się przyjrzysz, ktoś tam, kurwa, naprawdę ogarnia design.

Przerysowany.

Pasiasty.

Momentami kompletnie pojebany.

Ale świadomie pojebany.

I to jest bardzo ważna różnica.

Legendę już mamy.

To teraz do brzegu.

TROLLING

Zakładasz pełny mono-dres i wychodzisz biegać.

Widzisz spojrzenia:

„Oho. Typ po czterdziestce. Drogi dres. Buty widoczne z kosmosu. Wielkie logo. Pato dodatki. Kryzys wieku średniego wszedł na pełnej.”

I wtedy zaczynasz biec.

4:21 min/km.

Tutaj krótka informacja dla ludzi spoza sekty:

biegam od 15 lat i mówiąc „tempo maratońskie”, niekoniecznie mam na myśli tempo, w którym naprawdę przebiegnę maraton.

Tempo maratońskie: 4:21/km.

Maraton: 42,195 km.

Ja po prostu przesunąłem przecinek. Tempo maratońskie zostało wyprowadzone metodą Kodyma :d

 

I teraz najlepsze.

Ludzie naprawdę próbują za mną biec.

Serio.

Wyprzedzam kogoś i nagle słyszę, że tempo za plecami rośnie.

No dobra.

Zapraszam. XD

Mam pełny zestaw kryzysu wieku średniego i lecę swoje 4:21.

Czasami szybciej.

Przez pierwsze 200–300 metrów jeszcze jesteśmy drużyną.

Potem zaczyna się:

negocjacja z rzeczywistością.

Po kilometrze odwracam się i człowieka praktycznie już nie ma.

A z jego perspektywy ten pojebany typ właśnie zmienił się w:

mały złoty piksel na horyzoncie.

I to jest ten mindfuck, który uwielbiam.

Bo wizualnie wszystko mówi:

„kryzys wieku średniego, monogramy, pajac.”

A telemetryka mówi:

pace: 4:21/km

Czasami biegnę sobie w tym zestawie, patrzę na siebie kątem oka w jakiejś witrynie i myślę:

kurwa, wyglądam jak diler uciekający przed policją.

Ale nie taki biedny diler z reklamówką.

Nie.

Król dilerów.

Złoty dres.

Monogramy.

Pomarańczowe karbonki.

Tempo 4:21.

Nie wyglądam jak biegacz.

Wyglądam jak człowiek, który właśnie bardzo szybko opuszcza miejsce zdarzenia.

I właśnie dlatego ten outfit działa.

 

Ale skoro już jesteśmy przy kryzysie wieku średniego…

to mój skończył się właśnie w tym roku.

Po latach związków z „córkami”, imprez, palenia hajsu i intensywnego testowania różnych wersji siebie doszedłem do stanu znacznie bardziej niebezpiecznego:

mam kompletnie wyjebane, co ktoś myśli o mnie i moim dresie.

Chodzę w nim, bo mnie na niego stać.

Biegam w nim, bo jest wygodny.

Noszę go do pracy, bo jak się upierdolę żarciem, to praktycznie nie widać.

A jeśli wyglądam przy tym jak złoty NPC z dodatku do GTA: Wrocław Edition — tym lepiej.

Bo pewność siebie nie polega na tym, że zakładasz coś, o czym wiesz, że wszystkim się spodoba.

To nie jest pewność siebie.

To jest poprawnie przewidziana reakcja otoczenia.

Pewność siebie zaczyna się wtedy, kiedy zakładasz to, na co masz ochotę, wiedząc doskonale, że część ludzi pomyśli:

„Co za zjeb.”

I twoją pierwszą reakcją nie jest:

„O kurwa, może mają rację?”

Tylko — odpowiadając klasykiem Tigera Bonzo:

Jebe me to, jebe jebe me to🤙

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *