🟣 MIAŁEM DZISIAJ PRZEDSTAWIĆ MĘDRCA. NIE PRZEDSTAWIĘ. NIE ROZUMIEM WŁASNEGO KODU.
Miałem dzisiaj pokazać kolejnego Zwykolaka.
Mędrca.
Otworzyłem własny kod.
Popatrzyłem.
I pomyślałem:
„Kurwa. Co ja tu właściwie zrobiłem?”
Najgorsze?
Ja to napisałem.
Tylko przez ostatnie dwa tygodnie urządziłem własnemu mózgowi mały atak DDoS.
Administracja.
Budowlanka.
Wykonawcy.
Dokumenty.
Decyzje biznesowe.
Ciągłe podróże.
Do tego zeznania na policji, zamykanie starych spraw i konieczność grzebania głową w rzeczach, do których specjalnie nie miałem ochoty wracać.
Dużo stresu.
Dużo kompletnie różnych światów.
W pewnym momencie zrobiła się z tego kula śniegowa.
Nie przełączałem już kontekstu.
Przestałem go w ogóle świadomie przełączać. Zacząłem funkcjonować instynktownie.
I wygląda na to, że mózg zrobił dokładnie to, co zrobiłby rozsądny system pod presją pamięci.
Wyjebał nieużywane rzeczy z cache’u.
Kod został.
Wiedza została.
Ale zniknęło wszystko pomiędzy.
Widzę telegramowego Godfathera.
Dobra.
Tu jeszcze jest logicznie.
A później zaczyna się labirynt.
Który bot gadał z którym?
Co było architekturą, a co obejściem?
Dlaczego ten JSON wygląda właśnie tak?
Patrzysz na własny projekt i przez chwilę jesteś w nim turystą.
I wtedy odkrywasz dość pojebany mechanizm.
Żeby poprawić jedną małą rzecz, najpierw musisz odbudować sobie w głowie pół systemu.
Jedna nazwa przypomni drugą.
Jedna funkcja odpali wspomnienie kolejnej.
Zależności zaczną wracać.
I po dwóch godzinach nagle:
„Aaaa. Kurwa. Już pamiętam.”
Cold start zakończony.
Ale dzisiaj Mędrca nie będzie.
Mam jeszcze rzeczy do domknięcia w drugim świecie i nie mam zamiaru gotować głowy, próbując jednocześnie utrzymać dwa kompletnie różne modele rzeczywistości.
Po ostatnich miesiącach należy mi się też jeden dzień zejścia z God Mode.
Może long. Może podbiegi.
Fajek.
Ślęża z balkonu.
God Mode wraca jutro.
// A wczorajszy finał ostatniego roku God Mode jest istnie pojebany, nawet jak na mnie.
// Ale to już inna historia
Więc dzisiaj tylko lekka obserwacja:
najdroższa część programu często nie znajduje się w repozytorium.
Znajduje się w głowie człowieka, który pamięta, dlaczego wszystko wygląda właśnie tak.
A kiedy przez dwa tygodnie wrzucisz tam budowlankę, urzędy, podróże, stres i kawałek własnej przeszłości…
Mędrzec musi chwilę poczekać.
Najpierw muszę przypomnieć sobie, kim on, kurwa, jest. XD

