🟣 PROFESJONALIZM TO NIE JEST CZAPKA KLAUNA NA ZOOMIE.
Myślałem że widziałem już wszystko. No to kurwa jednak nie.
Najpierw zacznę od siebie, żeby nie udawać kogoś kim nie jestem.
Tak – robię głupie komentarze w kodzie.
Tak – ustawiłem dla beki zaimki lej/mi w M$ i wskoczyły na produkcję.
Tak – młody ustawił mi kotka bop w chlebku (na zdjęciu) w firmowym Whatsapp i tak zostało.
Tak – często przeklinam i mówię ludziom wprost, że pomysł jest głupi i naprawdę lepiej żeby nie pytali dlaczego XD. Pozwalam sobie na takie zachowanie wewnętrznie.
Kiedy sprawa dochodzi do krawędzi systemowej o nazwie KLIENT – kurtyna opada.
Tam nie ma miejsca na obciach. Tam wjeżdża 100% czystego, wyrafinowanego profesjonalizmu. Szacunek do pieniędzy klienta, dowożenie wyników, elegancja w komunikacji (na tyle na ile potrafię), dbałość o detal i kurewsko wysoki standard dostawy.
I teraz patrzę na to, co wyprawia nowoczesny rynek agencji reklamowych i corporate HR-u… i zastanawiam się czy to się dzieje naprawdę. Czy rzeczywistość naprawdę przegoniła Walaszka?
CYRK ZAMIAST KOMPETENCJI
Byłem niedawno świadkiem, jak wygląda modern-marketingowe spotkanie w nowomodnej agencji:
Prowadzenie statusu w dziwnej czapce, żeby wprowadzić loose vibe. Myślę – dobra za dużo backendu, mózg zaczyna tańczyć bachatę.
Ale dziś nasza Pani Mecenas i Architekt mówią, że widziały coś podobnego… Pseudo-kreatywne gierki integracyjne w których ludzie zachowują się jak upośledzeni (to ich określenie, ja tylko cytuję) na Teamsie przed omówieniem tematu.
Ludzie kurwa. Ogarnięcie się.
Co to za pojebana moda na udawanie… nawet kurwa nie wiem jak to nazwać. Debili? Chyba dobre słowo. Drugie dobre słowo do tej sytuacji – nie udawanie – wy tylko myślicie że udajecie.
Skąd to się bierze?
Mam teorię, że udawanie “fajnego” jest często sposobem na ukrycie braku kompetencji.
Kiedy nie potrafisz dowieźć wyniku, nie rozumiesz matematyki stojącej za konwersją, a Twoja analityka kończy się na kolorowym wykresie w Canvie – musisz czymś przykryć tę pustkę. Więc przykrywasz ją cyrkiem.
Udajesz, że brak wiedzy to „kreatywna ekspresja”, a brak kultury biznesowej to „pozytywna energia”.
KLIENT PŁACI ZA WYNIK, NIE ZA BŁAZENADĘ
Klient wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze. Nie przychodzi do Ciebie po to, żeby poczuć luz i vibe, tylko żeby jego biznes działał lepiej, szybciej i przynosił większy zysk.
Profesjonalizm polega na tym, że pod maską możesz być szalonym inżynierem i robić swoje dziwne eksperymenty,
Ale na interfejsie dajesz klientowi absolutne bezpieczeństwo, klasę, spokój i pewność, że po drugiej stronie stoi dorosły, kompetentny człowiek.
Czy ci ludzie w czapkach w ogóle cokolwiek dowożą?
Nie wiem. Ale patrząc z mojej perspektywy — i z perspektywy klientów, którzy po takich „kreatywnych występach” przychodzą do mnie ratować projekty – mam mocne wrażenie, że dowożą głównie “fajny vibe”.
I jeśli naprawdę myślicie, że klient jest ślepy i tego nie widzi — muszę Was zmartwić. Widzi to doskonale. Przecież spisuję relacje osób trzecich.
I jak nigdy nie daje nikomu rad kołczingowych tak dziś wyjątkowo zrobię inaczej.
Poświęćcie trochę czasu na naukę i twardą analitykę, a dziwna czapka na Zoomie przestanie być Wam do czegokolwiek potrzebna.
Nie ma za co. 😁
Możesz mieć kota w chlebku na firmowym WhatsAppie. Możesz nazwać bota Łachudra i pisać w kodzie „piu, piu, madafaka”.
Ale kiedy klient powierza Ci swoje pieniądze i czas, masz jedną robotę: potraktować je poważnie.
Profesjonalizm nie polega na tym, że nigdy nie robisz z siebie debila. Polega na tym, że nie robisz debila z klienta.
—
Jakub Kodymowski
MarTech × marketing × kodowanie × głupoty

