blog4b

follow The Sun 2

Follow the Sun. (Część 2 z 4)
Świat działa na prawdopodobieństwie. Tak samo jak ChatGPT.
W poprzedniej części mojej weekendowej kwadrologii rzuciłem słowo „prawdopodobieństwo”. Teraz chcę rozwinąć ten scenariusz, niczym zdejmowanie kolejnych warstw naszego narodowego owocu — cebuli 🤣
Najpierw samo prawdopodobieństwo.
Przykład 1.
Jeżeli wypijesz wieczorem 12 kraftowych browarów w ulubionym barze, istnieje spore prawdopodobieństwo, że rano obudzisz się z kacem.
Może z ulubionym kolegą 🫣 (spokojnie, co sobotę się kasuje).
A może alimenty już pukają do drzwi.
Przykład 2.
Jeżeli po nocach będziesz naprawiał awarie, bo poszedłeś za młodszą (FastAPI) i teraz musisz zmierzyć się z wyprowadzką PHP do mamusi, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zaczniesz pisać dziwne rzeczy w internecie pod własną marką osobistą 😵
— I tu zróbmy pauzę.
Pierwsi ludzie, którym pokazałem ten tekst, w ogóle nie zrozumieli aluzji/żartu. A żart jest, ja pierdolę, przekurwa zajebisty! FastAPI w tym wpisie to nie jest żaden przypadkowy ozdobnik. To, co ja teraz robię w życiu, to jest dokładnie czyste async FastAPI. Robię po prostu: await decision_from_board() …i oddaję pętlę zdarzeń gdy baza danych jeszcze nie zwróciła wyniku. —
Bo prawdopodobieństwo nie pyta, czy coś jest wygodne. Ono po prostu liczy możliwe scenariusze.
I tutaj pojawia się kolejna warstwa.
Jeżeli coś jest wysoce prawdopodobne, to czy warto wcześniej zainwestować czas, żeby zabezpieczyć się przed skutkami danego scenariusza?
Ja zawsze patrzę na dwie rzeczy:
Jakie jest prawdopodobieństwo zdarzenia oraz jaki będzie koszt wygranej i przegranej.
Wracając do naszych przykładów.
Przykład 1.
Może nie warto robić maratonu piwnego… bez żony?
A jeżeli już chcemy się dobrze bawić, to może lepiej wybrać piątkową noc, żeby w sobotę rano wszystko się „skasowało”.
Przykład 2.
Może podczas przepisywania kodu trzeba było głośno manifestować obrzydzenie do Pythona.
Na przykład:
„Pytona to ja mam w spodniach, a nie w środowisku produkcyjnym”.
I absolutnie nie zachwycać się asynchronicznym FastAPI (Awww ☺️ — dla osób, które nie wyczują ironii: to oczywiście również jest wyraz pogardy).
Ale teraz najważniejsza warstwa.
Nie pytam: „czy coś może się wydarzyć?”.
Bo wszystko może.
Pytam:
„Co ja tak naprawdę ryzykuję i co mogę zyskać?”
Po dwóch tygodniach orki po kilkanaście godzin dziennie dostałem kilka godzin wolnego.
Mogłem iść na piwo.
Mogłem odpalić serial.
Albo mogłem przygotować bazę pod wariant, który może wydarzyć się za chwilę.
Scenariusz A:
Szef z menadżerem się dogadują. Wizje się spinają.
Super.
Będę pierwszym, który otworzy za to dobre piwo.
Baza we Wrocławiu zostaje, a ja straciłem tylko pół soboty.
Scenariusz B:
Nie dogadują się.
Wsiadam w auto i jadę do Szczecina.
Ale nie jadę spanikowany.
Nie jadę obrażony na świat.
Jadę spokojny, bo tę warstwę policzyłem miesiąc wcześniej.
I nagle okazuje się, że…
ja praktycznie niczym nie zaryzykowałem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *