#1 WSTĘP
Zrozumiałem je podczas spotkania z inteligentną, młodą panią doktor z uniwersytetu w Szczecinie.
W Manekinie.
Mojej ulubionej sieci pubów.
Chociaż słyszałem, że podobno jest to sieć restauracji i ludzie chodzą tam jeść.
Jeść?
Jedzenie?
W Manekinie?
Nie dzbanek piwa? Nie butelkę wina?
Nie wydaje mnie się. XD
Ale wracając.
Malwina.
Przy okazji – matka chrzestna wszystkich Zwykolaków.
Taaaak. Ta sama, która tchnęła w nie iskrę życia na backendzie. 😁
Czy to była randka?
Nie wiem.
Mam wątpliwości.
Młoda, atrakcyjna, wykształcona kobieta.
I ja.
Patus w dresach, z policyjną kartoteką dłuższą niż fabuła „Mody na sukces” i zakazem hotelowym w połowie miasta XD
Elegancki kawaler, kurwa.
Ostatnio znowu zaproponowała, żebyśmy złapali się na mieście, kiedy będę w Szczecinie.
Więc być może uczelnia po prostu wymaga od niej wyrobienia określonej liczby godzin działalności społecznej.
A opieka nad patologią idealnie wpisuje się w program XD
Nie wnikam.
W każdym razie siedzimy sobie w Manekinie.
Pijemy wino.
I w pewnym momencie dociera do mnie coś absolutnie fascynującego.
Według mojej własnej, dość pojebanej metody liczenia czasu, właśnie zarabiam więcej, niż przepijam.
I tak narodziło się Prawo Manekina.
Kapitalizm został pokonany.
Nie przez Lenina.
Nie przez związki zawodowe.
Nie przez Unię Europejską.
Najpierw przez butelkę wina.
A później okazało się, że równie skutecznie potrafi go pokonać mój układ mięśniowo-szkieletowy podczas zakupów w Biedronce.
Ale po kolei.
Najpierw policzmy, ile kosztuje godzina mojego życia.
#2 MATEMATYKA — KRÓLOWA NAUK
Najpierw trochę matematyki.
Jak to wyliczyłem?
Z doby odejmuję trzy rzeczy:
Sen.
Bieganie.
Czas z młodym.
To są rzeczy nietykalne.
Cała reszta?
Bądźmy, kurwa, poważni.
To w dużej mierze praca albo gotowość do pracy.
Telefon o 22:00:
„Kuba, poprawisz szybko stronę? Jutro rano ruszamy.”
Poprawiam.
Dzisiejsza konfiguracja Apache od 5 rano, aby biuro nie zauważyło, że wszystko jest nowe, ale po staremu?
Bring it on!
Sobota?
Standard.
Więc biorę wszystkie pieniądze, które zarabiam w miesiącu, i dzielę je przez liczbę godzin, które zostają mi po odjęciu tych trzech nietykalnych rzeczy.
Wychodzi mniej więcej:
80 zł za godzinę życia.
Po prostu tak wyceniam czas, który mogę poświęcić na pracę, zakupy, załatwianie spraw albo kompletnie nic.
I zanim ktoś odpali:
„Chwalisz się czy żalisz?”
Tak XD
I powiem:
Po pierwsze primo – nie licz cudzych pieniędzy.
Po drugie primo – uczyłem się na to całe życie.
I po trzecie primo, ultimo – wypierdalaj.
A teraz zobaczmy, co się stanie, kiedy z tą matematyką pójdę na zakupy.
#3 PRZERZUTY
Ostatnio wydarzyła mi się rzecz dość niezwykła.
Poszedłem na zakupy.
Normalne zakupy.
Do Biedronki.
Pierwszy raz od kilku lat.
Wziąłem koszyk.
I okazało się, że Prawo Manekina działa również w sklepach spożywczych.
Owoce.
Kabanosy.
Mleko.
Parówki.
Musztarda.
Bułki żytnie.
Jakieś inne jedzenie.
Jakaś podstawowa chemia.
Doszedłem do kasy.
Lekko ponad stówkę.
I tutaj nastąpił błąd systemu.
Kupiłem tyle rzeczy, że nie mogłem ich, kurwa, unieść.
Plecak pełny.
Siatki pełne.
Jedzenia tyle, że większym problemem od ceny stało się pytanie:
„Czy ja dam radę to donieść do chaty?”
Mogłem kupić więcej?
Finansowo – oczywiście.
Fizycznie?
Kurwa, nie bardzo. XD
I wtedy dotarło do mnie, że w Manekinie i Biedronce wydarzyła się właściwie ta sama rzecz.
W Manekinie ograniczeniem było tempo, w jakim mogę przepijać pieniądze.
W Biedronce — maksymalny udźwig kończyn górnych.
W obu przypadkach pieniądze przestały być ograniczeniem.
Zaczął nim być mój własny organizm.
I właśnie tutaj dochodzimy do najpiękniejszej części Prawa Manekina.
4. KAPITALIZM POKONANY
Istnieje fizyczna granica podstawowej konsumpcji.
Możesz zarabiać dwa razy więcej.
Nie zaczniesz jeść dwóch obiadów jednocześnie.
// No chyba że biegasz. XD
Możesz zarabiać pięć razy więcej.
Nadal potrzebujesz mniej więcej jednej musztardy.
Możesz dostać 30% podwyżki.
Organizm nie odpowie:
„Dziękuję. Od dzisiaj zwiększam zapotrzebowanie na kabanosy o 30%.”
W pewnym momencie ograniczeniem przestają być pieniądze.
Zaczynają nim być:
pojemność żołądka i maksymalny udźwig kończyn górnych.
Marks próbował różnych rzeczy.
Proletariat też.
Eurokraci dalej walczą.
A kapitalizm ostatecznie pokonały…
moja siatka z Biedronki i układ mięśniowo-szkieletowy. XD
—
Jakub Kodymowski
MarTech × marketing × kodowanie × głupoty
jakub.kodymowski.pl

