Saku Media powstała, bo chciałem pracować z Sandrą.
Najpierw była Sandra (do dziś mam ją w telefonie zapisaną jako PlayStation 6…).
Potem domena. Filozofię dorobiliśmy później.
Saku Media nie powstała dlatego, że od dziecka marzyłem o zmienianiu świata za pomocą synergii, contentu i dobrze skonfigurowanego Pixela.
Gówno prawda.
Firmy zwykle powstają z dużo bardziej ludzkich powodów.
Masz problem, który tak Cię wkurwia, że musisz go rozwiązać. Musisz za coś zapłacić rachunki. Albo po prostu chcesz stworzyć coś, przy czym będziesz mógł pracować z konkretną osobą.
U mnie zadziałał wariant trzeci.
Nazwa Saku Media była wybitnym majstersztykiem strategicznym:
Sandra + Kuba = Saku.
Bez warsztatów brandingowych i agencji szukającej za 50 tysięcy łacińskiego rdzenia „synergii wzrostu”.
Potem Sandry w firmie już nie było, a nazwa została.
Dopiero później dowiedziałem się, że po japońsku „saku” oznacza „rozkwitać”.
Pomyślałem:
„Oho. Wszechświat miał plan. Ja tylko chciałem pracować z dziewczyną”.
Najlepsze jest to, że to nie był pierwszy raz.
Przez lata prowadziłem firmę M&K.
Martyna i Kuba.
Ten sam algorytm. Inny rekord w bazie.
Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ja za drugim razem kupiłem jeszcze domenę.
Moja strategia nazewnicza była więc ściśle powiązana ze stanem cywilno-uczuciowym.
Na szczęście ten moduł został wyłączony, bo przy niektórych imionach skutki mogłyby być katastrofalne.
Tasia + Kuba?
KUTA.media.pl. – bez „S”. Jak w tym słynnym filmie.
Od dożywocia w memach dzieli mnie czasem jedna litera.
I właśnie dlatego nie wierzę w wypolerowane historie o początkach firm.
Marki nie powstają z misji w PowerPoincie. Powstają z życia: emocji, przypadków i decyzji podejmowanych na kolanie.
Później ludzie odchodzą, projekty zostają, a nazwy zaczynają znaczyć więcej, niż znaczyły na początku.
Pomysł „chcę pracować z Sandrą” dawno przestał być całym Saku Media. Dzisiaj są klienci, kod, zarwane noce, odpowiedzialność.
Ale nie zamierzam udawać, że początek był bardziej wzniosły, niż był.
Był osobisty.
Był trochę głupi.
Był bardzo ludzki.
I dlatego był prawdziwy.
Historię do zakładki „O nas” zawsze zdążysz dorobić.
Byle nie przepisywać początku.
—
Log z produkcji:
Rekord z bazy usunięty, zależności dawno nie ma, a serwer dalej bezczelnie zwraca 200 OK.
// TODO: never name a company this way again

