img 20260902 wa0001

Game master rzeczywistości

🟣 Podobno tylko krowa nie zmienia zdania.

 

No to ja właśnie chciałem zmienić.

 

Od dawna powtarzam, że nie mam szczęścia.

Że szczęście sprzyja przygotowanym.

Że większość rzeczy po prostu sobie wypracowałem.

 

Otóż chyba jednak trochę mam.

 

Rano biegam. Piękna pogoda, dobrze mi się leci, więc myślę: dobra, zrobię z rana longa: południe – północ – południe.

 

Dobra witam do Psiaka, czyste niebo, słoneczko wstaje i…

Zaczyna napierdalać deszcz.

 

Wracam po 16 kilometrach, szybkie mycie, siadam do pracy.

 

Telefon:

 

— Panie Jakubie, pan maila nie czyta?!

— No właśnie wróciłem z biegania.

— Dokumenty, które miały być jutro (i które by mi wyjebały termin zgłoszenia w UM Szczecin), już są podpisane u kuriera i jadą do państwa.

 

Czyli deszcz wysłał mnie do domu dokładnie wtedy, kiedy powinienem już przy tym komputerze siedzieć.

 

Przypadek?

Nie sądzę

 

Czy jestem Game Masterem rzeczywistości?

Oczywiście. Nawet wracając towarzyszył mi podwójny tęcz – bo prawa fizyki obowiązują graczy, nie Game Mastera.

 

Bogiem?

Nie przesądzam.

 

Na pewno nie musicie się do mnie modlić.

Nie musicie płacić datków. Spokojnie. Potrafię sam niemało zarobić.

Jedyne co, to Boże Narodzenie powinno być przeniesione na 28 maja bo teraz jest trochę przypałowo xd

 

Ale jest w tym wszystkim jeszcze jeden problem.

 

Jak przez dłuższy czas wszystko zaczyna się układać, rzeczy wychodzą, projekty jadą, problemy rozwiązują się zanim zdążą cię porządnie wkurwić…

 

to człowiek bardzo szybko zaczyna się nudzić.

 

I ja już znam ten stan. Powtarzam go co kilka lat. 

 

Najpierw jest:

„Ale zajebiście, wszystko działa”.

 

Potem:

„No dobra. Nudy. Co by tu odjebać?”

 

I właśnie czuję, że znowu nadchodzi ten moment.

 

To co? PostgreSQL? W końcu trzeba się nauczyć w bazy danych XD



Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *