Jakub Kodymowski przeprasza PHP i Boga Kodowania.
Dlaczego przepraszam PHP i dlaczego Bóg Technologii naprawdę istnieje?
Zrobiłem to. Oficjalnie. Na wiatach przystankowych i bilbordach pojawi się moich parę słów: „Przepraszam, PHP. Jakub Kodymowski.”
Po co? I dlaczego to powstało?
Sprawa jest prosta. Dokładnie 10 dni temu uznałem, że zrobię małą zdradę stanu. Użyłem FastAPI i rzuciłem w eter: „Fajny ten Python, szybki, przyjemny, nie to co stara szkoła.”
I co? I od 9 dni mam w projekcie jedną wielką awarię. Absurdalne rzeczy zaczęły dziać się w moich rękach. Bóg Technologii wyraźnie się obraził i postanowił spuścić na mnie plagi egipskie w kodzie.
Drogi PHP, przepraszam. FastAPI to było tylko chwilowe, skok w bok, to nic nie znaczyło. Zrozumiałem swój błąd – Twój kod jest po prostu piękny w swojej prostocie.
Ludzie powiedzą: „Kuba, ale to wygląda głupio.” Moja zasada jest prosta: Jeśli coś wygląda głupio, a działa – to nie jest głupie.
Wierzę w Boga Piwa (kochamy się
), Boga Pieniędzy (ostatnio też się trochę kochamy
), Boga Hazardu (nienawiść i pogarda – z wzajemnością), Boga Cycuszków i przede wszystkim – Boga Kodowania. Mieszkają pewnie na jakiejś górze, bo każdy Bóg mieszka na jakiejś górze lub w niebie… No, może oprócz Boga Cycuszków (ten mieszka w ronczkach) i Boga Piwa (ten mieszka w brzuszku
).
I zanim ktoś powie: „co za idiota”, chciałbym tylko zostawić jedną myśl… Kilka milionów osób co niedzielę chodzi do budynku z krzyżem na dachu. A w przeciwieństwie do tamtego Boga, istnienie PHP potrafię udowodnić. PHP wpływa na nas codziennie i – co najważniejsze – PHP nie potrzebuje Twoich pieniędzy…
Dodatkowo, co bardzo ważne: zanim plakaty się wydrukują i powieszą, muszę nakarmić Google, więc uznajmy to za pracę SEO. Bo jeśli ktoś zobaczy bilbord, wpisze w wyszukiwarkę moje nazwisko i trafi tutaj – moja praca jest wykonana. Na plakatach nie będzie żadnych kodów QR ani reklamy mojej firmy, bo inaczej przeprosiny nie zostałyby przyjęte. Czy to zabobon, czy nauka? Nieważne. Ważne, że działa, a moja pewność siebie wraca na właściwe tory.
A przy okazji… Skoro i tak wykonuję całą tę robotę, to za namową kilku osób stwierdziłem, że zacznę w końcu budować swoją markę osobistą. Głupi pomyśli, że tak miało być od początku i że to misternie zaplanowany marketing. Mądry w sumie pomyśli dokładnie to samo. A ja po prostu wyjdę z tego obronną ręką i powiem: „No tak, mordo, to dokładnie taki marketing osobisty.”
SEKCJA RZECZY I OBIETNIC – Lista Pokutna
Uroczyście obiecuję:
• Obiecuję, że już nigdy nikt przy mnie nie powie, że „Python zrobi to szybciej”. Kod jest tak szybki, jak dobry jest programista. Ament.
• Przestanę obrażać LiteSpeeda, zanim w ogóle sprawdzę konsolę. Ament dwa.
• Koniec z bezmyślnym, zbyt pochopnym zwiększaniem RAM-u zamiast szukania realnej przyczyny. Ament trzy.
<?php echo „Przepraszam, wracam na kolanach.”;
return true; ?>

