blog2

Przeszczep

O tym, dlaczego Zygmunt Chajzer, rozmoknięte frytki i reakcja Maillarda uratują moją markę osobistą.
Wszyscy wokół ostatnio mi powtarzają: „Kuba, zostaw profil firmowy niech żyje własnym życiem. Zacznij w końcu budować markę osobistą jako Jakub Kodymowski.”
Moja pierwsza myśl? Kurde, absolutnie mi się nie chce. Marka osobista kojarzy mi się z powagą, krawatem i panem z telewizji.
Ale potem przemyślałem sprawę i doszedłem do dwóch wniosków:
1. Po pierwsze: Jeśli dobrze poszukać, Zygmunt Chajzer też zaczynał od po prostu bycia sobą, a skończył jako ikona i bohater memów z mleczkiem na sexy umięśnionej klacie. Ja też chcę 😊
2. Po drugie: U klientów muszę być dyplomatą. A na swoim profilu mogę się w końcu wyżyć i powiedzieć wprost, co mi się w tym świecie (i w technologii) podoba, a co jest totalnym syfem.
Zasada gry na tym profilu będzie prosta: 70 / 30.
• 70% to żywioł, emocje i to, co siedzi w głowie (a uwierzcie, po klepaniu kodu przez kilka dni z rzędu jest srogo).
• 30% to twarda, mięsista technologia, kodowanie i marketing – ale serwowane tak, żeby dało się to przeczytać bez zasypiania na klawiaturze.
Jak to będzie wyglądać w praktyce? Będę brał rzeczy, które każdy zna z życia.
Jedzenie.
Reklamy.
Marki.
Popkulturę.
Codzienne absurdy.
A potem będę je rozkręcał na części pierwsze.
Bo często okazuje się, że zwykła frytka albo kotlet mielony mają więcej wspólnego z technologią, niż nam się wydaje.
Jak fizyka i reakcja Maillarda zamieniają zwykłe mięso w genialnego kotleta? I dlaczego ta sama zasada decyduje o tym, czy Twoja oferta to soczysty chrupiący konkret, czy wodnista sraka, której nikt nie chce kupić?
Dlaczego jedne frytki po 20 minutach w pudełku są chrupiące, a drugie zamieniają się w smutne ziemniaczane gluty? I dlaczego ta sama zasada stoi za projektowaniem systemów, cache’owaniem i architekturą chmurową?
Nie będzie tutaj korpomowy.
Nie będzie pustych haseł o innowacji.
Nie będzie udawania, że każdy dzień jest sukcesem i że „wystarczy uwierzyć”.
Będzie technologia. Będzie nauka. Będzie marketing. Będą dziwne skojarzenia. Będzie trochę śmiechu.
I czasami pewnie trochę przeklinania, bo taki już jestem.
Chcecie czy nie – zaczynamy. 🚀
PS. Podobno profesjonalne zdjęcie to podstawa marki osobistej. Dlatego: kaszmirowy Diesel (trochę to musiało kosztować), świeży przeszczep i kubek 2137. Brakuje mi już tylko zdjęcia z laptopem na plaży i mogę sprzedawać kurs za 2136,99 zł (promocja tylko do końca live’a).

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *