szczęśliwy słoń w sercu bogactwa

PHP. STARE JAK WĘGIEL, BRZYDKIE JAK MULTIPLA, BIEDNE JAK… W SUMIE TROCHĘ JAK JA XD

🐘 PHP. STARE JAK WĘGIEL, BRZYDKIE JAK MULTIPLA, BIEDNE JAK… W SUMIE TROCHĘ JAK JA. 

Na starcie przyznam uczciwie:

nie będzie to obiektywny wpis technologiczny.

Jestem z PHP zdecydowanie za długo. I kocham zdecydowanie zbyt mocno 😛

 

Czy da się połączyć PHP z Pythonem?

 

O dziwo się da.

 

I tutaj muszę przypomnieć jeden stary millenialski żart.

 

Tak samo śmieszny jak tatuaż wąsów na palcu, musztardowe spodnie czy flirtowanie na weselu z curkami xd

 

Czyli oczywiście:

 

jak zrobić słonia?

 

Najlepiej potrzebujemy dżinsów. Mogą być musztardowe 😅

 

Wyciągamy na zewnątrz lewą kieszeń.

 

Potem prawą.

 

Mamy już uszy słonia.

 

Następnie dokładamy Pythona jako trąbę 😁

 

Pełnej demonstracji niestety nie będzie.

 

Algorytmy mogłyby nie docenić wartości edukacyjnej tego materiału XD

 

Skoro jednak mamy już słonia i pytona, możemy przejść do argumentów technologicznych.

 

I żeby później nie szukać najważniejszego, zaczniemy nietypowo.

 

Trzecia zwrotka, bo zawsze chciałem zacząć od środka xd

 

PO TRZECIE PRIMO ULTIMO

 

Najważniejszy argument za PHP.

 

Wyobraźmy sobie klasyczną grę:

 

papier – kamień – nożyce.

 

Tylko dla backendowców.

 

SŁOŃ – WĄŻ – SUSEŁ.

 

„PHP = 🐘”

 

„Python = 🐍”

 

“GO = 🦫”

 

I teraz mechanika.

 

Słoń rozdeptuje węża.

 

Wąż zjada susła.

 

A suseł?

 

Suseł również zostaje rozdeptany przez słonia.

 

Dziękuję, można się rozejść. Analiza technologiczna właściwie mogłaby się w tym miejscu zakończyć.

Ale jesteśmy ludźmi cywilizowanymi :d

 

PO DRUGIE PRIMO

Wczoraj około 16:00 świat technologii przypomniał sobie, że PHP nadal istnieje.

Większość normalnych ludzi prawdopodobnie nawet tego nie zauważyła.

Kliknęła „kup”.

Nie działa.

„A chuj, zamówię wieczorem”.

I poszła dalej żyć.

Tymczasem po drugiej stronie ekranu informatycy właśnie zaczynali się pocić.

Wyszły awaryjne łatki na dwie krytyczne podatności pehapa.

I oczywiście internet technologiczny:

„HAHA PHP”

„KTO JESZCZE TEGO UŻYWA?”

„DLACZEGO TO W OGÓLE ISTNIEJE?”

No więc…

69,7%.

Tyle stron z rozpoznawalnym backendem nadal stoi na PHP.

I jest to prawdopodobnie najpiękniejsza statystyka technologiczna w historii.

69 — hehe, millenialsi 😏
6–7 — hehe, bambiki.

PHP jako pierwsza technologia osiągnęło pełną kompatybilność międzypokoleniową.

Czego, kurwa, więcej chcecie od stacku?! XD

A wracając do durnego pytania:

„kto tego jeszcze używa?”

No…

PRAWIE WSZYSCY.

Kiedy PHP dostaje poważną podatność, nie płacze trzech piwniczaków w żonobijkach uwalonych musztardą.

Płaczą hostingi.

Firmy.

Administratorzy.

Agencje.

Sklepy.

I bardzo duży kawał cyfrowego świata.

Bo przez ostatnie lata wszyscy ambitnie uciekali do Pythona, Node’a, Go i innych modnych zwierząt z ekosystemu.

A słonik?

„Stary”.

„Brzydki”.

„Obciachowy”.

No i tutaj zaczyna się moja ulubiona część.

Od poniedziałku płonie mi telefon.

Rozmowy wyglądają mniej więcej tak:

— Hej Kuba, podobno za dwa dni moja strona może przestać działać?

— Jest to możliwe.

— Dasz radę naprawić?

— …

— Kuba?

— Nie da się.

— Ale naprawisz?

— Nie jestem archeologiem.

— Czyli naprawisz.

— Nie chcem.

— Dobra. Zrób i podeślij FV.

I teraz powinienem napisać coś w stylu:

BOGACTWO 😀

Albo inne linkedinowe gówno:

„Czuję ogromną satysfakcję, że w krytycznych momentach mogę wspierać przedsiębiorców swoją wiedzą i doświadczeniem w technologii, wraz z którą rozwijałem się zawodowo…”

🤮

Ale akurat tutaj jest jeden problem.

Mnie to naprawdę trochę cieszy.

Tylko z zupełnie innego powodu.

Otwieranie starego projektu PHP przypomina mi chodzenie po targu staroci.

Wchodzisz i zaczynasz grzebać.

Tu jakiś artefakt z 2011.

Tam funkcja, której nikt normalny nie napisałby dzisiaj.

Obok kawałek logiki, na który patrzysz:

„co za pojeb to zrobił?”

I właśnie to jest zajebiste.

Najpierw próbujesz zrozumieć, jak myślał człowiek, który budował ten system dekadę temu.

Potem układasz sobie w głowie plan.

Mały krok.

Aktualizacja.

Test.

Działa.

Następny krok.

Test.

Nadal działa.

I kilka godzin później ten technologiczny antyk nadal stoi na produkcji.

Tylko trochę czystszy.

Trochę bezpieczniejszy.

Trochę mniej z 2012 roku.

Piękna sprawa.



PO PIERWSZE PRIMO

I tutaj dochodzimy do najmniej zabawnego, ale chyba najważniejszego argumentu.

Pieniądze.

Biznes chce sprzedawać.

Biznes nie chce budować systemów od zera.

Potrzebujesz sklepu? Masz Magento, Prestę, WooCommerce. 

Potrzebujesz strony z CMS? Masz WordPressa.

Zaawansowana aplikacja? Masz Laravela 💙 z gotowymi paczkami do wszystkiego (płatności, autoryzacja, maile). 

Większość problemów, za które biznes płaci, zostało już w PHP rozwiązanych, przetestowanych i udostępnionych za darmo. 

 

Więc jeśli przychodzi ktoś i mówi:

„przepiszmy”.

Świetnie.

Przepiszmy ⅔ internetu (taki skrót myślowy).

Ile to potrwa?

30 lat? XD

JPRDL, szybciej umrzemy lub świat się skończy 😵

Po drodze wprowadzimy nowe błędy, odkryjemy od nowa wszystkie edge case’y i wydamy absurdalne pieniądze.

A na końcu użytkownik nadal zrobi dokładnie to samo:

„DODAJ DO KOSZYKA”

XD

 

I patrząc na tego słonika, czasami ciśnie mi się powiedzenie, że to taki słoń w składzie porcelany. 

Tylko że jest jeden drobny problem.

Ten słoń siedzi w tym składzie od 30 lat.

I po tych 30 latach już nie wiadomo, czy to słoń wlazł do składu…

czy może skład został zbudowany wokół słonia.

XD

Możesz oczywiście powiedzieć:

„wyprowadźmy go”.

Jasne.

Tylko najpierw trzeba rozebrać pół budynku, przepiąć instalacje, przesunąć regały i sprawdzić, czy dach przypadkiem nie stoi na jego dupie.

A tymczasem słoń?

Siedzi.

Działa.

Obsługuje klientów.

PHP jest jak ten jeden kuzyn ze wsi.

Trochę toporny.

Trochę obciachowy.

Garnitur na nim leży tak sobie.

Ale kiedy nowocześni kuzyni skończą już slajdy o tym, co to oni by nie zbudowali, gdyby tylko mieli czas…

…to właśnie z nim siadasz po robocie, otwierasz browar i masz święty spokój. Bo wiesz, że on po cichu, na zapleczu, bez marudzenia to, kurwa, dowiezie.

 

—

jakub.kodymowski.pl

PHP × Laravel × głupoty x dobra zabawa

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *