blog3

Team Mielone

Reakcja Maillarda, gumowaty mielony i brednie TikTokowych guru marketingu
Największe kłamstwo współczesnego marketingu brzmi:
„Nie sprzedajesz produktu. Sprzedajesz emocje.”
Nie. Czasami sprzedajesz po prostu dobry produkt.
Tak samo jak dobry mielony nie potrzebuje coacha od brandingu, żeby smakować jak jedzenie.
Dlaczego Twój mielony czasem smakuje jak niebo, a czasem jak ugotowany glut? Odpowiedź nazywa się Reakcja Maillarda. To skomplikowana seria reakcji chemicznych między aminokwasami z mięska a cukrami redukującymi z panierki i cebuli [tak, wiem. Zanim w komentarzach pojawi się doktor habilitowany od kotletów: cukry są też w mięsie. Możecie odłożyć widły – jest (C)hemia…], która zaczyna intensywnie zachodzić zwykle w okolicach 140°C i wyżej w środowisku bezwodnym. To dzięki niej powstaje ta głęboka, chrupiąca, brązowa skórka i ten absolutnie obłędny zapach.
Ale co się dzieje, gdy wrzucisz zimne mięso na słabo rozgrzaną patelnię? Mięso puszcza wodę. Temperatura spada poniżej 100°C. Reakcja Maillarda nie ma szans zaszaleć. Zamiast smażyć chrupiącego kotleta – gotujesz go w wodnistym syfie. Wynik? Gumowate gówno bez smaku.
A teraz przenieśmy to na marketing i biznes.
Fundamentem każdego udanego biznesu jest produkt. Mięso. Reakcja Maillarda. Jeśli produkt jest do dupy, żaden marketing go nie uratuje – po prostu ugotujesz go w sosie własnej nieudolności.
I tutaj dostaję białej gorączki, kiedy słucham tych wszystkich internetowych mędrców i TikTokowych guru z kanapami z Ikei w tle, którzy powtarzają wkoło te same wycieruchy:
• „Apple nie sprzedaje telefonów, Apple sprzedaje STATUS!” – Nie, spierdolino. Apple sprzedaje genialne, spójne oprogramowanie i ekosystem, który działa bez przerw na myślenie użytkownika. A potem dopiero dochodzi symbolika marki.
• „Nike nie sprzedaje butów, Nike sprzedaje MARZENIA!” – Kurwa, nie. Nike sprzedaje zajebisty, technologiczny sprzęt sportowy. Wiem co mówię – sam biegam setki kilometrów i testowałem szmaty od projektantów za miliony monet. Są ładne, ale do mocnego treningu Nike zmiażdży je jakością materiału i odprowadzaniem potu.
• „BMW i Mercedes sprzedają PRESTIŻ!” – Nie, sprzedają dopracowane auta z wyciszonym wnętrzem, świetnym zawieszeniem i spasowaniem plastików, które nie skrzypią po przejechaniu pół roku po polskich dziurach.
• „Rolex i Patek Philippe sprzedają CZAS!” – Kurwa, czas to sprzedaje zegarek z dyskontu za 30 zł. Patek sprzedaje unikalny produkt kolekcjonerski i lokatę kapitału. Ludzie kupują to tak samo, jak inni zbierają karty Pokémon albo koszulki Ralph Lauren z misiem (yep, it’s me XD). Bo ich stać, bo to lubią i bo to nie traci na wartości.
• „Starbucks nie sprzedaje kawy, sprzedaje TRZECIE MIEJSCE!” – Sprzedają przewidywalną powtarzalność i biurko z szybkim Wi-Fi i gniazdkiem, gdzie nikt Cię nie wyrzuca przez 4 godziny.
Problem z TikTokowymi guru nie polega na tym, że mówią o emocjach. Problem polega na tym, że próbują robić emocje bez mięsa (Maillard wjechał na pełnej XD).
Dobra oferta to NIE jest tania poezja o emocjach. Dobra oferta to precyzyjnie dowieziona wartość, której w danej chwili potrzebuje klient: jakość, niezawodność, obsługa, cena, szybkość albo stabilność inwestycyjna.
Jeśli Twój produkt jest gówniany, to wpompowanie w niego opowieści o „marzeniach i statusie” jest jak próba zrobienia reakcji Maillarda na zimnej patelni. Będziesz miał tylko drogo ugotowany, gumowaty syf.
Najpierw mięso.
Potem ogień.
Potem reakcja Maillarda.
Dopiero później przyprawy.
I dopiero na samym końcu opowieść.
Marketing jest przyprawą. Nigdy obiadem.
Dbajcie o bazy. Róbcie dobre mielone. A potem dopiero dobierajcie do tego przyprawy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *